Charles Perrault wydał swoją książeczkę w 1697 roku, ponad sto lat przed braćmi Grimm, i to od niej zaczyna się europejska baśń jako gatunek do czytania. Nosiła tytuł „Histoires ou contes du temps passé”, a znana jest jako Bajki Babci Gąski.
Osiem baśni
Śpiąca Królewna, Czerwony Kapturek, Sinobrody, Kot w butach, Wróżki, Kopciuszek, Kosmaty Riquet i Tomcio Paluch. Tylko tyle — i z tych ośmiu co najmniej cztery zna dziś każde dziecko w Europie.
Każda kończy się wierszowanym morałem, czasem dwoma. To ważny szczegół: Perrault nie pisał dla dzieci, tylko dla dworu Ludwika XIV, a morały bywają ironiczne i skierowane do dorosłych.
Co jest jego, a co nie
Wszystko, co pamiętamy z Kopciuszka poza samą sierotą przy palenisku: wróżka chrzestna, dynia zamieniona w karetę, myszy jako konie, szklany pantofelek i północ jako granica. U braci Grimm Kopciuszek dostaje suknię od ptaków przy drzewku na grobie matki, a pantofelek jest złoty.
Jego Czerwony Kapturek też różni się od tego, który znamy: kończy się tym, że wilk zjada dziewczynkę, i na tym koniec. Myśliwego, który rozcina wilkowi brzuch, dopisali dopiero Grimmowie.
Jedna ciekawostka
Pierwsze wydanie ukazało się pod nazwiskiem Pierre'a Darmancoura — dziewiętnastoletniego syna Perraulta. Dlaczego, nie wiadomo na pewno; najczęstsze wyjaśnienie mówi, że członek Akademii Francuskiej nie chciał firmować własnym nazwiskiem książeczki z bajkami. Badacze są dziś zgodni, że napisał ją ojciec.
Morały, których dziś nikt nie czyta
Pod każdą baśnią Perrault umieścił morał wierszem, czasem dwa. W dzisiejszych wydaniach dla dzieci prawie ich nie ma, i słusznie — bo nie były dla dzieci. Morał pod Czerwonym Kapturkiem ostrzega młode panny przed uprzejmymi nieznajomymi i nie mówi o wilkach ani trochę.
To zresztą klucz do całej książki: Perrault pisał na dwór Ludwika XIV, dla dorosłych czytelników, którzy bawili się baśnią jako formą. Dzieci dostały te teksty dopiero później i w cudzych przeróbkach.
Dlaczego jego wersje są krótsze
Bo pisał je jako opowiastki salonowe, nie jako zapis ludowej opowieści. U braci Grimm baśń bywa rozgałęziona i pełna powtórzeń, bo tak ją ktoś opowiadał na głos. U Perraulta jest zwięzła, dowcipna i zmierza do pointy — widać, że autor wiedział, ile uwagi ma słuchacz przy stole.
Dla czytania dzieciom ma to praktyczny skutek: wersje Perraultowskie są zwykle o połowę krótsze i lepiej pasują na wieczór, w którym zostało dziesięć minut.
Które baśnie napisał Perrault
**Kopciuszek** — z wróżką chrzestną, dynią, myszami i północą. Wszystkie te rzeczy są jego; u braci Grimm nie ma ani jednej.
**Czerwony Kapturek** — i u niego wilk wygrywa. Nie ma myśliwego, nikt nikogo nie ratuje, a na końcu stoi wierszowany morał dla panienek.
**Śpiąca królewna** — z drugą częścią, o której mało kto pamięta: po przebudzeniu królewna ma teściową ludożerczynię.
**Kot w butach**, **Sinobrody**, **Paluszek**, **Ośla Skórka**, **Wróżki** — pozostałe z tomu z 1697 roku.
Tom nosił tytuł „Histoires ou contes du temps passé”, a podtytuł „Contes de ma mère l'Oye” — stąd Bajki Babci Gąski. Na karcie tytułowej stało nazwisko jego syna, Pierre'a.
Perrault czy bracia Grimm — czym się różnią wersje
Perrault pisał sto lat wcześniej i dla dorosłych czytelników dworu Ludwika XIV. Bracia Grimm zapisywali sto lat później to, co usłyszeli od ludzi, i robili to jako badacze języka.
Stąd różnice, które najłatwiej sprawdzić na Kopciuszku: u Perraulta pomaga wróżka, u Grimmów drzewo na grobie matki; u Perraulta pantofelek jest szklany, u Grimmów złoty i siostry wkładają weń zakrwawione stopy; u Perraulta Kopciuszek siostrom wybacza, u Grimmów gołębie wydziobują im oczy.
Nasze wersje idą zwykle za Grimmami, bo starsza wersja daje bohaterce więcej zasługi. Tam, gdzie znana wszystkim wersja jest Perraultowska, mówimy o tym na stronie baśni.