Kopciuszek
- 6-8 min czytania
- 16 stron
Kopciuszek — bajka do czytania dzieciom. Dziewczynka, która sypiała przy palenisku, trafia na królewski bal i gubi szklany pantofelek.

Był sobie kiedyś bogaty kupiec, który miał córkę o jasnych włosach i cichym głosie. Kiedy dziewczynka podrosła, kupiec ożenił się po raz drugi. Nowa żona przyprowadziła do domu dwie własne córki — ładne z twarzy, ale takie, którym nigdy niczego nie było dosyć.

Póki ojciec był w domu, wszystko jakoś się układało. Ale ojciec dużo podróżował, a kiedy wyjeżdżał, dom stawał się inny. Macocha zabrała pasierbicy jasny pokój na piętrze i przeniosła ją do izdebki przy kuchni. Zamiast sukienek dostała szary fartuch. Zamiast bawić się — zmywała, szorowała i nosiła wodę.

Wieczorami, kiedy wszyscy już spali, dziewczynka siadała przy palenisku, bo tylko tam było jeszcze ciepło. Rano wstawała z popiołem na fartuchu i na policzku. Siostry śmiały się z niej i wymyśliły jej imię: Kopciuszek. Tak już zostało, że nikt w tym domu nie mówił do niej inaczej.

Pewnego dnia przed dom zajechał posłaniec w królewskiej liberii. Przywiózł zaproszenie: król wydaje bal, a na balu królewicz wybierze sobie żonę. Zaproszone są wszystkie panny z całego królestwa — wszystkie, bez wyjątku. Siostry wyrwały mu list z ręki i czytały go po dziesięć razy, jedna przez drugą, aż papier zrobił się miękki na rogach. Kopciuszek stała w drzwiach kuchni z mokrymi rękami i słuchała.

Przez cały tydzień w domu nie robiono nic innego, tylko przymierzano. Wstążki, buciki, pióra do włosów. Kopciuszek prasowała falbany, zapinała guziki na plecach i przynosiła szpilki, a kiedy zapytała cicho, czy ona też mogłaby pojechać, siostry roześmiały się tak, że aż usiadły na łóżku. — Ty? W tym fartuchu? — Mogłabym się przebrać — powiedziała cicho. — W co? — zapytała starsza siostra i nawet nie było w tym złości. Po prostu naprawdę nie przychodziło jej do głowy, w co.

W sobotę o zmierzchu przed dom zajechał powóz. Macocha wsiadła pierwsza, siostry za nią, poprawiając sobie nawzajem falbany. Nikt się nie obejrzał. Kopciuszek stała w drzwiach, dopóki nie ucichł turkot kół, a potem wróciła do kuchni, usiadła przy palenisku i rozpłakała się pierwszy raz od bardzo dawna. I wtedy usłyszała za sobą głos: — Nie tak głośno, dziecko. Jeszcze sąsiedzi pomyślą, że stało się nieszczęście.

W kuchni stała drobna staruszka, której Kopciuszek nigdy wcześniej nie widziała. Miała siwe włosy, laskę z jasnego drewna i patrzyła tak, jakby doskonale wiedziała, co się w tym domu dzieje. — Kim pani jest? — Twoją chrzestną — powiedziała staruszka. — A przy okazji wróżką, ale to dzisiaj mniej ważne. — Chcesz jechać na bal? — zapytała. — Nie mam w czym. — To akurat najmniejszy kłopot — powiedziała staruszka. — Przynieś mi z ogrodu największą dynię, jaką znajdziesz.

Kopciuszek przyniosła dynię, choć nie rozumiała po co. Staruszka dotknęła jej laską — i dynia zaczęła rosnąć, zaokrąglać się i błyszczeć, aż stanęła na środku podwórka złocona kareta. Sześć myszy z pułapki zmieniło się w sześć siwych koni, a szary szczur w woźnicę z wąsami i w kapeluszu.
…resztę przeczytasz w aplikacji Marytale.
Marytale to aplikacja z ilustrowanymi bajkami do czytania dziecku — obrazek na każdej stronie, bez reklam i bez internetu. Zakładka zostaje tam, gdzie dziecko zasnęło.

Zeskanuj telefonem, żeby pobrać Marytale





