Zagubione jajo
- 5-6 min czytania
- 14 stron
Bajka o dinozaurach dla dzieci. Ulewa zabiera z gniazda jedno jajo, a starsza siostra toczy je pod górę przez całe popołudnie.

Na skraju doliny, w gnieździe wygrzebanym w piasku i wyłożonym liśćmi, leżały cztery jaja. Trzy były jasne, prawie białe, a jedno trochę ciemniejsze od pozostałych, z drobnymi cętkami przy jednym końcu. Mama obchodziła gniazdo dookoła kilka razy dziennie i sprawdzała, czy wszystkie leżą tak, jak powinny leżeć: blisko siebie, przykryte liśćmi, żadne nie za blisko brzegu.

Pilnowała ich też Mila, najstarsza córka, która wykluła się dwie wiosny wcześniej i uważała, że to czyni ją osobą bardzo doświadczoną. Mila znała każde jajo z osobna i po cichu nadała im imiona, chociaż nikt jej o to nie prosił i nikt tych imion nie używał. Ciemniejsze nazywało się Cętka i było jej ulubione, choć oczywiście nigdy by się do tego nie przyznała.

Pewnej nocy przez dolinę przeszła ulewa. Padało tak, że nie dało się spać, a woda spływała ze zbocza szerokimi strugami, zabierając ze sobą piasek, liście i wszystko, co lżejsze od kamienia. Rano niebo było już czyste, powietrze pachniało mokrą ziemią, a w gnieździe leżały trzy jaja. Brzeg od strony zbocza był podmyty, a Cętki nie było.

Mama stała nad gniazdem i nie odchodziła od pozostałych trzech ani na krok, bo tak trzeba i inaczej się nie da: gdyby poszła szukać jednego, mogłaby stracić trzy. Mila stała obok i widziała to wszystko dokładnie tak samo. Popatrzyła na mamę, popatrzyła na zbocze, potem znowu na mamę, i powiedziała: — To ja pójdę.

Zeszła po mokrym, obsuwającym się piasku aż na dno wąwozu. Woda już opadła i została z niej tylko wąska strużka pośrodku, za to wszędzie leżały naniesione patyki, kawałki kory i całe kupy liści. Mila szła powoli, od jednego brzegu do drugiego, i zaglądała pod każdy większy kawałek drewna, choć wcale nie była pewna, czego właściwie szuka: całego jaja czy tylko skorupek.

W połowie wąwozu Mila znalazła skorupkę i przez jedną okropną chwilę myślała, że to koniec drogi. Ale skorupka była cienka, szarawa i o wiele za mała — leżało tu pewnie od dawna czyjeś ptasie gniazdo, które ulewa zabrała razem ze wszystkim innym. Mila odłożyła ją ostrożnie na kamień i poszła dalej, tylko trochę szybciej niż przedtem.

Znalazła je dopiero po południu, o wiele niżej, niż się spodziewała. Leżało w rozwidleniu wystającego korzenia, całe i nietknięte, tylko upaprane błotem tak, że cętek prawie nie było widać. Mila usiadła obok i przez dłuższą chwilę po prostu na nie patrzyła, bo nogi zrobiły jej się nagle dziwnie ciężkie i wcale nie chciały iść dalej.
…resztę przeczytasz w aplikacji Marytale.
Marytale to aplikacja z ilustrowanymi bajkami do czytania dziecku — obrazek na każdej stronie, bez reklam i bez internetu. Zakładka zostaje tam, gdzie dziecko zasnęło.

Zeskanuj telefonem, żeby pobrać Marytale



