Mała syrenka
- 9-11 min czytania
- 16 stron
Mała syrenka — bajka do czytania dzieciom. Najmłodsza córka króla mórz wypływa na powierzchnię i oddaje głos za możliwość chodzenia po ziemi.

Daleko na morzu woda jest niebieska jak płatki najpiękniejszego chabru i przezroczysta jak najczystsze szkło. Ale jest też bardzo głęboka — głębsza, niż sięgnie jakakolwiek kotwica. Na samym dnie stoi zamek króla mórz, z murami z korala i oknami z bursztynu, a dach ma z muszli, które otwierają się i zamykają razem z prądem wody.

Król mórz był wdowcem i miał sześć córek, a najmłodsza była najpiękniejsza z nich wszystkich. W ogrodzie przed zamkiem każda z sióstr miała swoją grządkę i mogła ją urządzić po swojemu: jedna zrobiła klomb w kształcie wieloryba, druga wolała muszle. A najmłodsza zasadziła tylko czerwone kwiaty, okrągłe jak słońce, i postawiła pośrodku posąg chłopca z białego marmuru, który zatonął kiedyś razem ze statkiem.

Siostry zbierały się wieczorami przy bursztynowym oknie i rozmawiały o świecie na górze. Babka opowiadała im o miastach, o ludziach, o ptakach, które śpiewają, i o lasach, które są zielone. — Kiedy skończycie piętnaście lat — mówiła — będziecie mogły wypłynąć i zobaczyć to same. — A jeśli mi się tam spodoba? — pytała najmłodsza. — To wrócisz. Wszyscy wracają. Morze jest domem, a domu się nie zmienia.

Siostry wypływały jedna po drugiej i wracały z opowieściami. Najstarsza wróciła nocą i długo nie mogła przestać mówić o mieście: o brzegu pełnym świateł, które odbijały się w wodzie i drżały, jakby ktoś rozsypał je po falach. Druga widziała zachód słońca, trzecia rzekę i dzieci, które pluskały się w wodzie. Najmłodsza słuchała ich wszystkich i czekała. Nikt nie czekał dłużej niż ona i nikt nie czekał tak cierpliwie.

Wreszcie przyszedł jej dzień. Wypłynęła wieczorem i wynurzyła głowę dokładnie wtedy, gdy słońce zachodziło. Tuż obok stał wielki statek, cały w światłach. Na pokładzie palono lampiony, grała muzyka, a marynarze śpiewali, bo tego dnia młody królewicz kończył lata.

Podpłynęła bliżej i zajrzała przez okno kajuty. Zobaczyła go — i to była pierwsza twarz człowieka, jaką w życiu widziała z bliska. Miał ciemne włosy i śmiał się razem z marynarzami, i wyglądał tak, jakby nigdy w życiu nie był sam. Została przy oknie dłużej, niż zamierzała.

A potem morze zaczęło się zmieniać. Chmury zeszły nisko, woda pociemniała, i zerwał się sztorm, jakiego nawet ona wcześniej nie widziała. Statek pękł jak łupina, maszt poszedł w wodę, a ludzie wpadli w fale.

Najmłodsza córka króla mórz nie bała się fal, bo woda była jej domem — ale wiedziała, że ludzie w wodzie toną. Szukała długo, aż znalazła królewicza, i trzymała jego głowę nad falami przez całą noc. Rano wypatrzyła zatokę, a nad nią biały klasztor, i zaniosła go na piasek pod samym murem.
…resztę przeczytasz w aplikacji Marytale.
Marytale to aplikacja z ilustrowanymi bajkami do czytania dziecku — obrazek na każdej stronie, bez reklam i bez internetu. Zakładka zostaje tam, gdzie dziecko zasnęło.

Zeskanuj telefonem, żeby pobrać Marytale





