Rumpelsztyk
- 6-8 min czytania
- 16 stron
- 6+
Rumpelsztyk — baśń braci Grimm do czytania dzieciom. Mały człowieczek przędzie ze słomy złoto, ale za zapłatę chce coś, czego nie wolno obiecywać.

Był sobie młynarz, który miał niewiele mąki, za to bardzo dużo do powiedzenia. Kiedy pewnego dnia wezwano go na zamek, bo król chciał wiedzieć, dlaczego z młyna idzie mniej worków niż dawniej, młynarz stanął w wielkiej sali i zapragnął zrobić wrażenie. Palnął pierwszą rzecz, jaka mu przyszła do głowy: — Moja córka umie prząść ze słomy złoto. Powiedział to, zanim zdążył pomyśleć.

Król był człowiekiem, który lubił złoto bardziej niż rozmowy. — To ją przyślij — powiedział. — Jutro rano. Nazajutrz dziewczyna stanęła przed nim, a on sam poprowadził ją długimi korytarzami do izby pełnej słomy, w której stał kołowrotek i jeden stołek, i nic więcej. — Do rana ma tu być złoto — powiedział od progu i zamknął drzwi na klucz.

Dziewczyna usiadła na stołku i opuściła ręce na kolana. Prząść owszem umiała, ale przecież tylko len, i nikt jej nigdy nie powiedział, co się robi ze słomą. Siedziała tak i płakała, a za oknem robiło się coraz ciemniej.

Wtedy drzwi skrzypnęły i do izby wszedł człowieczek nie większy od dzbanka, w spiczastej czapce, z pomarszczoną twarzą i brodą do pasa. — Czego płaczesz? — zapytał rzeczowo. — Bo mam ze słomy zrobić złoto. — A co mi za to dasz?

Dziewczyna zdjęła z szyi naszyjnik — jedyną rzecz, jaką zabrała z domu. Człowieczek obejrzał go pod światło, schował do kieszeni, usiadł przy kołowrotku i zakręcił nim tak szybko, że koło zamigotało. Warkot, warkot, warkot — i szpula była pełna złotej nitki. Do rana słoma zniknęła, a pod ścianą stały same złote motki.

Król przyszedł o świcie, popatrzył i nic nie powiedział, tylko oczy zrobiły mu się okrągłe. Wieczorem zaprowadził dziewczynę do izby dwa razy większej, w której słomy było pod sam sufit. — Do rana — powtórzył i przekręcił klucz w zamku.

Człowieczek zjawił się, ledwie ucichły kroki na korytarzu. — A dziś co mi dasz? — Pierścionek — powiedziała dziewczyna, bo nic więcej nie miała. Kołowrotek zawarczał i pracował całą noc bez przerwy, a do rana złoto leżało pod ścianą aż po sufit, ułożone w równe stosy.

Trzeciego wieczoru izba była jeszcze większa niż poprzednia. — Jeśli i tę przędziesz do rana, zostaniesz moją żoną i królową — powiedział król, i tym razem powiedział to prawie łagodnie. Dziewczyna została sama, popatrzyła na słomę i wtedy dopiero zrozumiała, że nie ma już nic, co mogłaby oddać.
Źródło tekstu: Fabuła w domenie publicznej (bracia Grimm, 1812). Tekst napisany od nowa dla Marytale — to nie jest przedruk cudzego przekładu.





Rycerz bez miecza7-9 min czytania · 13 stron
Rycerz Tomek i smok z Mglistej Góry6-8 min czytania · 9 stron
Śpiąca królewna8-10 min czytania · 16 stron
Zwierciadło, które mówiło prawdę6-8 min czytania · 14 stron
Żabi król7-9 min czytania · 16 stron
Elara i zaczarowany ptaszek5-6 min czytania · 7 stron