Jaś i magiczna fasola

  • 7-9 min czytania
  • 16 stron

Jaś i magiczna fasola — bajka do czytania dzieciom. Chłopiec sprzedaje krowę za garść ziaren, a rano pod oknem rośnie łodyga aż pod chmury.

Jaś mieszkał z matką w małym domu na skraju wsi.

Jaś mieszkał z matką w małym domu na skraju wsi. Nie mieli pola ani sadu, tylko krowę, która nazywała się Krasula i dawała tyle mleka, że starczało na obiad i na sprzedaż. Ale przyszła sucha wiosna, trawa zżółkła, a Krasula przestała dawać mleko całkiem.

— Trudno — powiedziała matka pewnego ranka i odwróciła się do okna, żeby Jaś nie widział jej twarzy.

— Trudno — powiedziała matka pewnego ranka i odwróciła się do okna, żeby Jaś nie widział jej twarzy. — Zaprowadź ją jutro na targ. Sprzedaj za tyle, ile dadzą, i wracaj prosto do domu. Jaś nie spał tej nocy prawie wcale. Leżał, słuchał, jak Krasula przestępuje w oborze, i wyszedł z domu, zanim zrobiło się jasno.

Na drodze spotkał starego człowieka, który siedział na kamieniu, jakby na kogoś czekał.

Na drodze spotkał starego człowieka, który siedział na kamieniu, jakby na kogoś czekał. — Ładna krowa — powiedział. — Sprzedasz? — Na targ ją prowadzę. — Nie musisz iść aż tak daleko. Dam ci za nią pięć ziaren fasoli. Ale to nie jest zwyczajna fasola.

Jaś wiedział, że to głupi interes, i mimo wszystko wziął ziarna, bo brzmiały ciekawiej niż targ.

Jaś wiedział, że to głupi interes, i mimo wszystko wziął ziarna, bo brzmiały ciekawiej niż targ. Wrócił do domu przed południem, wysypał je na stół i zaczął tłumaczyć. Matka spojrzała na pięć zwyczajnych fasolek, potem na pustą drogę za jego plecami, wyrzuciła je przez okno i poszła do siebie. Tego wieczoru nie było kolacji.

Rano w izbie było ciemno jak w nocy, choć słońce stało już wysoko.

Rano w izbie było ciemno jak w nocy, choć słońce stało już wysoko. Jaś otworzył okiennice i zobaczył, że okno zasłania zielona łodyga gruba jak dąb, która wyrasta z ziemi tuż pod ścianą i idzie w górę tak wysoko, że jej końca nie widać w chmurach.

Wspinał się całe przedpołudnie.

Wspinał się całe przedpołudnie. Liście były szerokie jak stoły, a każdy następny krok wyglądał tak samo jak poprzedni, więc przestał liczyć. Kiedy wreszcie wyszedł ponad chmury, zobaczył biały gościniec, a przy nim dom tak duży, że próg sięgał mu do pasa.

W drzwiach stała ogromna kobieta z chochlą w ręku.

W drzwiach stała ogromna kobieta z chochlą w ręku. — Uciekaj — powiedziała od razu, nie podnosząc głosu. — Mój mąż nie lubi gości, zwłaszcza małych. Ale Jaś od wczoraj nic nie jadł i wcale nie umiał tego ukryć, a ona to zauważyła. Westchnęła, rozejrzała się po gościńcu, wpuściła go do środka i postawiła przed nim miskę.

Ledwie skończył, dom zadrżał.

Ledwie skończył, dom zadrżał. Kobieta wsadziła Jasia do pustego kotła i przykryła pokrywką. Przez szparę widział, jak do izby wchodzi olbrzym, siada przy stole i kładzie na blacie kurę — zwyczajną, brązową, trochę zaspaną.

…resztę przeczytasz w aplikacji Marytale.

Marytale to aplikacja z ilustrowanymi bajkami do czytania dziecku — obrazek na każdej stronie, bez reklam i bez internetu. Zakładka zostaje tam, gdzie dziecko zasnęło.

Wypróbuj za darmo

Zeskanuj telefonem, żeby pobrać Marytale

Więcej bajek do czytania