Tomcio Paluch

  • 8-10 min czytania
  • 16 stron

Tomcio Paluch — bajka do czytania dzieciom. Chłopiec wielkości kciuka powozi koniem z jego ucha i trafia w miejsca, z których trudno wrócić.

Był sobie ubogi drwal, który mieszkał z żoną w chałupie na skraju lasu.

Był sobie ubogi drwal, który mieszkał z żoną w chałupie na skraju lasu. Wieczorami siadali przy ogniu i narzekali, że w domu tak cicho, bo nie mieli dzieci. — Choćby było jedno jedyne — mówiła żona — i choćby było nie większe od palca, i tak bym je kochała.

I stało się tak, jak powiedziała.

I stało się tak, jak powiedziała. Urodził im się chłopiec zdrowy i mądry, ale nie urósł ani trochę więcej niż na wysokość kciuka. Nazwali go Tomcio Paluch. Jadł mało, spał w skorupce orzecha i słyszał wszystko, co się w domu mówiło, bo siedział zwykle na brzegu stołu.

Pewnego dnia ojciec szykował się do lasu i westchnął: — Żeby ktoś przyprowadził mi tam wóz, byłoby o połowę szybciej.

Pewnego dnia ojciec szykował się do lasu i westchnął: — Żeby ktoś przyprowadził mi tam wóz, byłoby o połowę szybciej. — Ja przyprowadzę — powiedział Tomcio z blatu. Ojciec się roześmiał, ale chłopiec nie żartował. Kazał posadzić się koniowi w ucho i stamtąd wołał: „wio!” i „w prawo!”, a koń szedł tak równo, że wóz stanął w lesie dokładnie tam, gdzie trzeba.

Szło akurat tamtędy dwóch obcych ludzi.

Szło akurat tamtędy dwóch obcych ludzi. — Widziałeś? — powiedział jeden. — Wóz jedzie sam, a ktoś woła z ucha konia. Poszli za wozem i zobaczyli Tomcia. Poczekali, aż drwal odejdzie po siekierę, i podeszli bliżej. — Sprzedaj nam go — powiedzieli, kiedy wrócił. — Zarobimy na nim na jarmarkach, a ty dostaniesz worek pieniędzy.

— Nie sprzedam własnego dziecka — powiedział ojciec.

— Nie sprzedam własnego dziecka — powiedział ojciec. Ale Tomcio wspiął się mu na ramię i szepnął do ucha: — Weź te pieniądze. Ja i tak wrócę do domu jeszcze dzisiaj. Ojciec wziął worek, bo w chałupie od dawna brakowało wszystkiego, a chłopcu ufał bardziej niż sobie.

Obcy posadzili Tomcia na rondzie kapelusza jednego z nich i poszli.

Obcy posadzili Tomcia na rondzie kapelusza jednego z nich i poszli. Szli do wieczora, a chłopiec siedział cicho i patrzył, którędy idą. — Postawcie mnie na chwilę na ziemi — poprosił, kiedy zrobiło się szaro. Postawili. A on wcisnął się w mysią norę i tyle go widzieli.

Szukali go po ciemku, kłuli patykami w ziemię i wołali, aż im się znudziło.

Szukali go po ciemku, kłuli patykami w ziemię i wołali, aż im się znudziło. W końcu poszli dalej ze złością i z pustymi rękami. Tomcio wylazł z nory, kiedy zrobiło się zupełnie cicho. Noc była zimna, więc rozejrzał się za jakimś dachem i znalazł pustą skorupę ślimaka. Wszedł do środka i zasnął.

Obudziły go głosy. Dwóch złodziei stało tuż obok i naradzało się, jak okraść skarbiec proboszcza. — Ja wam pomogę — odezwał…

Obudziły go głosy. Dwóch złodziei stało tuż obok i naradzało się, jak okraść skarbiec proboszcza. — Ja wam pomogę — odezwał się Tomcio ze skorupy. — Kto to mówi? — przestraszyli się. — Ja. Przecisnę się przez kratę tam, gdzie wy nie wejdziecie, i będę wam podawał, co zechcecie.

…resztę przeczytasz w aplikacji Marytale.

Marytale to aplikacja z ilustrowanymi bajkami do czytania dziecku — obrazek na każdej stronie, bez reklam i bez internetu. Zakładka zostaje tam, gdzie dziecko zasnęło.

Wypróbuj za darmo

Zeskanuj telefonem, żeby pobrać Marytale

Więcej bajek do czytania