Kruk i lis

  • 2-3 min czytania
  • 13 stron

Kruk i lis — bajka z morałem do czytania dzieciom. Kruk znalazł kawałek sera, a lis pod drzewem znalazł na to sposób.

Był wczesny ranek i nad polem leżała jeszcze zimna reszta nocy.

Był wczesny ranek i nad polem leżała jeszcze zimna reszta nocy. Kruk siedział na płocie obok gospodarstwa i czekał, jak czekał co rano: aż otworzą się drzwi, aż ktoś wyjdzie, aż gdzieś zostanie coś, czego już nikt nie chce.

Tego ranka został kawałek sera.

Tego ranka został kawałek sera. Nie był duży, ale był żółty i pachniał tak, jak pachnie ser, kiedy od wczoraj nic się nie jadło. Kruk był szybszy od kota, szybszy od psa i o wiele szybszy od gospodarza, który nawet nie zdążył podnieść wzroku.

Poleciał z serem w dziobie aż do starego dębu przy drodze i usiadł na najgrubszej gałęzi, dość wysoko, żeby nikt tam nie…

Poleciał z serem w dziobie aż do starego dębu przy drodze i usiadł na najgrubszej gałęzi, dość wysoko, żeby nikt tam nie wszedł. Widział stamtąd pole, podwórko i drogę. Nie spieszył się. Chciał zjeść ser spokojnie, a spokoju miał tu na górze aż nadto.

Dołem drogą szedł lis.

Dołem drogą szedł lis. Nie spieszył się i wyglądał, jakby wracał znikąd i szedł donikąd. Zobaczył kruka. Zobaczył ser. I zatrzymał się, nie podnosząc przy tym głowy, tak jakby po prostu przypadkiem akurat tutaj przystanął i akurat tutaj postanowił chwilę odpocząć.

— Też ptak — powiedział lis w stronę drogi, nie w stronę drzewa.

— Też ptak — powiedział lis w stronę drogi, nie w stronę drzewa. — Taki czarny. W całym lesie nie widziałem nic tak czarnego. To się przecież świeci jak mokry żwir w słońcu. — Kruk się nie poruszył, ale słuchał, a słuchanie to pierwszy krok.

— A te pióra — mówił lis dalej i usiadł, jakby miał cały dzień.

— A te pióra — mówił lis dalej i usiadł, jakby miał cały dzień. — Duże, gładkie, ani jednego wyszczerbionego. Ptak jak korona. Ciekawe tylko, jak taki brzmi. — Kruk przesunął się kawałek bliżej pnia.

— Ale pewnie wcale — westchnął lis głęboko i popatrzył gdzieś w bok, jakby mu było przykro.

— Ale pewnie wcale — westchnął lis głęboko i popatrzył gdzieś w bok, jakby mu było przykro. — Taki piękny i niemy. Naprawdę szkoda. To zostanie najładniejszym ptakiem, którego nikt nigdy nie słyszał, i nikt się nawet nie dowie, że taki był.

…resztę przeczytasz w aplikacji Marytale.

Marytale to aplikacja z ilustrowanymi bajkami do czytania dziecku — obrazek na każdej stronie, bez reklam i bez internetu. Zakładka zostaje tam, gdzie dziecko zasnęło.

Wypróbuj za darmo

Zeskanuj telefonem, żeby pobrać Marytale

Więcej bajek do czytania