Dziewczynka z zapałkami

  • 7-9 min czytania
  • 14 stron

Dziewczynka z zapałkami — bajka do czytania dzieciom. W ostatni wieczór roku mała sprzedawczyni zapałek zapala je jedna po drugiej.

Był bardzo zimny wieczór.

Był bardzo zimny wieczór. Padał śnieg i robiło się coraz ciemniej, a był to ostatni wieczór starego roku — sylwester. W tym zimnie i w tej ciemności szła ulicą mała dziewczynka. Szła z gołą głową i boso. Nikt na nią nie patrzył. Ludzie szli szybko, bo w domach czekały nakryte stoły.

Wychodząc z domu, miała pantofle, ale były to pantofle jej matki, o wiele za duże.

Wychodząc z domu, miała pantofle, ale były to pantofle jej matki, o wiele za duże. Zgubiła je, kiedy przebiegała przez ulicę, uciekając przed dwoma powozami, które pędziły jeden za drugim. Jednego nie znalazła w śniegu, a drugi zabrał jakiś chłopiec i pobiegł z nim, wołając, że zrobi z niego kołyskę dla lalki.

Szła więc boso, a stopy miała czerwone i sine z zimna.

Szła więc boso, a stopy miała czerwone i sine z zimna. W starym fartuszku niosła zapałki, a jedno pudełko trzymała w ręce. Przez cały dzień nikt nic od niej nie kupił i nikt nie dał jej ani grosza.

Była głodna i zmarznięta, i szła coraz wolniej.

Była głodna i zmarznięta, i szła coraz wolniej. Płatki śniegu siadały jej na długich jasnych włosach, ale ona o tym nie myślała. Ze wszystkich okien świeciło światło, a na ulicy pachniało pieczoną gęsią, bo przecież był sylwester. O tym akurat myślała. W jednym z okien widziała choinkę. W innym ktoś nakrywał do stołu i stawiał kieliszki.

Usiadła w kącie między dwoma domami, gdzie jeden był wysunięty do przodu i trochę zasłaniał od wiatru.

Usiadła w kącie między dwoma domami, gdzie jeden był wysunięty do przodu i trochę zasłaniał od wiatru. Podkuliła nogi pod siebie, ale zrobiło jej się tylko zimniej. Do domu nie mogła wrócić bez pieniędzy. Ojciec by ją zbił, a w domu i tak było prawie tak samo zimno jak na ulicy, bo wiatr wchodził przez szpary, choć zatykano je słomą i szmatami.

Rączki miała już zupełnie zdrętwiałe.

Rączki miała już zupełnie zdrętwiałe. Pomyślała, że jedna zapałka mogłaby je trochę ogrzać — jedna, wyciągnięta z pudełka i potarta o ścianę. Długo się wahała, bo zapałki były na sprzedaż, a nie na palenie. W końcu wyciągnęła jedną i potarła. Buchnął płomień, ciepły i jasny.

I wtedy wydało jej się, że siedzi przed wielkim żelaznym piecem z mosiężnymi nóżkami.

I wtedy wydało jej się, że siedzi przed wielkim żelaznym piecem z mosiężnymi nóżkami. Ogień palił się tak przyjemnie, tak grzał. Dziewczynka wyciągnęła do niego nogi — ale płomień zgasł, piec zniknął, a ona siedziała w kącie z ogarkiem spalonej zapałki w ręce.

…resztę przeczytasz w aplikacji Marytale.

Marytale to aplikacja z ilustrowanymi bajkami do czytania dziecku — obrazek na każdej stronie, bez reklam i bez internetu. Zakładka zostaje tam, gdzie dziecko zasnęło.

Wypróbuj za darmo

Zeskanuj telefonem, żeby pobrać Marytale

Więcej bajek do czytania