Gołąbek Filip i jego psoty

  • 6-7 min czytania
  • 11 stron

W wesołym parku, w którym zawsze rozbrzmiewa gwar i śmiech, mieszka figlarny gołąbek imieniem Filip, który uwielbia straszyć spacerowiczów. Kiedy jednak jego psoty odstraszają wszystkich, park nagle cichnie, a Filip musi znaleźć milszy sposób, by przywrócić mu radość. To ciepła, pełna słońca opowieść o hojności i zaskakującej mocy jednego małego dobrego uczynku.

Dawno temu w gwarnym miasteczku był wesoły park, pełen ślicznych kwiatów, wysokich drzew i krętych ścieżek, które wiły się tu…

Dawno temu w gwarnym miasteczku był wesoły park, pełen ślicznych kwiatów, wysokich drzew i krętych ścieżek, które wiły się tu i tam. Mieszkało w nim mnóstwo zwierząt, ale najbardziej figlarny ze wszystkich był gołąbek imieniem Filip.

Filip uwielbiał płatać figle ludziom, którzy odwiedzali park.

Filip uwielbiał płatać figle ludziom, którzy odwiedzali park. Jego ulubioną zabawą było chowanie się w krzakach przy najbardziej ruchliwej ścieżce i straszenie niczego niepodejrzewających spacerowiczów. Czekał cierpliwiutko na idealny moment, a potem nagle machał skrzydłami, aż wszyscy podskakiwali ze strachu.

Pewnego słonecznego dnia Filip siedział na gałęzi i rozglądał się po parku w poszukiwaniu kolejnej ofiary.

Pewnego słonecznego dnia Filip siedział na gałęzi i rozglądał się po parku w poszukiwaniu kolejnej ofiary. Wypatrzył parę idącą pod rękę. Gdy tylko zbliżyli się do jego kryjówki, Filip zamachał skrzydłami i głośno zagruchał. Para pisnęła, a potem wybuchnęła śmiechem, rozglądając się, skąd dobiega ten hałas. „Mam was!” — pomyślał Filip, chichocząc cichutko pod dziobkiem.

Psoty Filipa trwały w najlepsze, a każda była sprytniejsza od poprzedniej.

Psoty Filipa trwały w najlepsze, a każda była sprytniejsza od poprzedniej. Rozkoszował się każdą reakcją: raz był to wybuch śmiechu, raz przestraszony podskok. Ale z czasem goście parku zaczęli podejrzliwie nasłuchiwać tajemniczych szelestów i omijać ścieżki, na których Filip lubił się chować.

Pewnego wieczoru, gdy słońce chowało się za horyzontem i zalewało park złotym blaskiem, Filip zauważył niezwykłą ciszę.

Pewnego wieczoru, gdy słońce chowało się za horyzontem i zalewało park złotym blaskiem, Filip zauważył niezwykłą ciszę. Nagle zrozumiał, że jego psoty odstraszyły właśnie tych ludzi, którzy wypełniali park życiem i radością. Z ciężkim sercem Filip postanowił wszystko naprawić.

…resztę przeczytasz w aplikacji Marytale.

Marytale to aplikacja z ilustrowanymi bajkami do czytania dziecku — obrazek na każdej stronie, bez reklam i bez internetu. Zakładka zostaje tam, gdzie dziecko zasnęło.

Wypróbuj za darmo

Zeskanuj telefonem, żeby pobrać Marytale

Więcej bajek do czytania